Zapisz się do newslettera i zgarnij kupon 5% na zakupy!

Rewolucja na dwóch kołach, czyli narodziny i rozwój nowej technologii w tartacznictwie

Dodane przez Marcin Kozłowski, PR Specialist

 

Niniejszy artykuł otwiera serię publikacji na temat ewolucji traka LT40, począwszy od przybliżenia okoliczności jego powstania, poprzez omówienie modyfikacji, jakie przeszedł, aż po prezentację opinii ekspertów i użytkowników pracujących z tą maszyną na co dzień. Seria publikacji z okazji jubileuszu LT40 oparta została na materiałach archiwalnych firmy oraz wywiadach ze specjalistami Wood-Mizer z działów: Konstrukcji, Obsługi Klienta oraz Sprzedaży i Marketingu.

 

Historia pierwszego traka taśmowego zaczyna się w 1982 roku, w Stanach Zjednoczonych, w momencie gdy dwóch utalentowanych konstruktorów, Don Laskowski i Dan Tekulve, opracowuje nowy rodzaj maszyny, na której użytkownik może łatwo przecierać kłodę na gotowe deski. Tym użytkownikiem mógł być każdy, bowiem obsługa traka była łatwa, a miejsce obróbki drewna mogło być zlokalizowane wszędzie, gdyż trak był lekki i przewoźny. Podstawowe założenia konstrukcyjne uczyniły z traka taśmowego nowoczesne i przełomowe narzędzie, które wywołało niemałą rewolucję w ówczesnej branży tartacznej. W tym samym roku powstała firma Wood-Mizer z siedzibą w Indianapolis, a pierwszy trak taśmowy otrzymał oznaczenie LT, będące skrótem pochodzącym od pierwszych liter nazwisk założycieli firmy, tj. Laskowskiego i Tekulve. Innowacyjna technologia przecierania drewna szybko zdobyła uznanie wśród klientów w Stanach Zjednoczonych i pod koniec lat 80-tych dotarła na Stary Kontynent.

 

 

LT40 po raz pierwszy w Polsce

Historia europejskiego oddziału Wood-Mizer sięga 1989 roku. Wtedy polski przedsiębiorca mieszkający w Stanach Zjednoczonych Jerzy Hajduczyk, zauważył potencjał drzemiący w trakach taśmowych. Widząc w nich rozwiązanie problemów budowlanych w Polsce, postanowił zająć się sprzedażą traków i promowaniem budowy domów jednorodzinnych w konstrukcji szkieletowej. Latem 1990 roku do nowo otwartego europejskiego oddziału Wood-Mizer, zaczęły przyjeżdżać pierwsze traki taśmowe LT40.

 

 

- Pamiętam, że pierwsze dwa traki LT40, które otrzymaliśmy z Ameryki, to modele z 1987 roku, ale wyprodukowane w roku 1988. W kolejnych transportach przychodziły modele LT30 i LT40, a różnica między nimi polegała tylko na długości łoża. LT30 posiadał ramę o długości 5,1 m, a LT40 ramę o długości 6,4 m, przy czym głowica tnąca pozostawała taka sama - wspomina Robert Fret, wieloletni specjalista Wood-Mizer z działu Obsługi Klienta.

Pierwsze traki, które zostały dostarczone do Polski, nie były przeznaczone na sprzedaż, lecz służyły jako maszyny pokazowe oraz świadczyły usługi przewoźnego przecierania drewna. Ta usługa cieszyła się dużą popularnością wśród klientów w tamtych czasach, a przeszkoleni pracownicy Wood-Mizer mogli demonstrować wykorzystanie nowej technologii obróbki drewna w pobliskich miejscowościach.

Początek lat 90. w Polsce to okres nie tylko skomplikowanych transformacji gospodarczo-politycznych, ale też zastoju w przemyśle tartacznym, który wymagał pilnej modernizacji. Przedsiębiorstwa tartaczne wykorzystywały stare, stacjonarne maszyny ramowe z grubymi piłami, które miały ograniczoną średnicę przecierania, pochłaniały dużo energii i produkowały znaczną ilość odpadów. Przecieranie drewna odbywało się wyłącznie w tartaku, więc klienci ponosili dodatkowy koszt jego transportu. Sposób w jaki kłodę przekształcano na materiał użytkowy, pozostawiał wiele do życzenia.

- Kłoda przecierana na starych ramowych trakach musiała być przetarta w całości, więc operator nie mógł w międzyczasie zobaczyć, jaka jest jakość przecieranego materiału. Mógł zobaczyć to dopiero po przetarciu całej kłody. Generalnie wpuszczało się kłodę i otrzymywało się to, co się udało uciąć, a reszta była odpadem - zauważa Robert Fret.

 

 

- Takim brzeszczotem mogliśmy ciąć dąb o średnicy nawet 90 cm. Ludzie nie dowierzali, że to jest możliwe. Na targach i pokazach zawsze mieliśmy pełną widownię. Często oferowano nam pomoc w noszeniu desek. Wzbudzaliśmy sensację! - przypomina Robert Fret.

 

Przełomowa konstrukcja

Konstruktorzy pierwszego traka Wood-Mizer znając branżę drzewną tamtego okresu, dobrze rozumieli ogromną potrzebę reformy przemysłu tartacznego. Przyjęli zatem kilka prostych założeń konstrukcyjnych, które nowoczesny trak powinien spełniać. Maszyna powinna być lekka, łatwa w obsłudze i przewoźna. Taka, którą użytkownik mógłby swobodnie przetransportować i przeciąć kłody w dowolnym miejscu.

 

 

- Innowacją była lekkość konstrukcji i możliwość holowania traka. Jedną z pierwszych maszyn w Polsce był trak Wood-Mizer LT40 HD G24, który ważył zaledwie 1200 kg, miał silnik benzynowy oraz łoże z prostym układem hydraulicznym, tzn. z dociskiem, obracakiem, załadunkiem i poziomowaniem kłody. Zdarzały się sytuacje, że przez miasto nasz trak był holowany fiatem 126p - z uśmiechem wspomina Dariusz Kujawa.

Trak LT40 okazał się nie tylko wybawieniem dla przemysłu tartacznego, ale też szansą dla zwykłych ludzi, pragnących rozpocząć własną działalność gospodarczą. Inwestycja w lekką i przewoźną maszynę do przerobu kłód na deski była trafną decyzją biznesową tamtego okresu, gdyż umożliwiała świadczenie usług przecierania drewna na miejscu u klienta oraz uzyskanie z jednej kłody maksymalnie dużo materiału przy znikomej ilości odpadu.

- LT40 pozwolił wielu klientom dorobić się, ponieważ jest w pełni wystarczającą maszyną, żeby prowadzić dobrze prosperujące przedsiębiorstwo - stwierdza Robert Fret.

 

 

Klasyka gatunku

Porównując obecny model traka LT40 z jego pierwowzorem z lat 80-tych, szybko można dojść do wniosku, iż tak naprawdę niewiele zmieniło się w jego wyglądzie i konstrukcji. Ta maszyna od początku została dobrze zaprojektowana i odznaczała się pewnymi cechami charakterystycznymi, które wyznaczyły nowy trend w budowie maszyn tego typu. LT40 stał się pierwowzorem dla innych maszyn z serii LT, które można rozpoznać po typowej głowicy tnącej opartej na jednym maszcie, „zwisającej” ponad długim i masywnym łożem traka.

- Jeśli kupujesz LT40, to masz „klasyka”. Dla kogoś, kto prowadzi działalność na stałym poziomie i nie ma zamiaru zwiększać objętości produkcji, LT40 jest w zasadzie ponadczasowa - stwierdza Dariusz Kujawa.

 

 

Czy zatem „ponadczasowy” trak LT40 nie potrzebuje zmian i modyfikacji, ponieważ jest tak doskonały? Podczas czterdziestu lat dominacji na rynku traków taśmowych kilka rzeczy uległo jednak zmianom konstrukcyjnym, podyktowanym wymogami bezpieczeństwa, podniesieniem komfortu użytkowania, zwiększeniem wydajności i precyzji cięcia, a nawet sugestiami właścicieli i użytkowników tego traka.

Pomimo, że bazowe elementy i konstrukcja są nadal oryginalne i klasyczne, wiele rozwiązań konstrukcyjnych musiało ulec modernizacji. Do tych najważniejszych zmian specjaliści zaliczają:

• pierwszą modyfikację dokonaną w USA w roku 1987,
• scalenie przełączników obsługi w jeden pulpit w 1991 roku,
• wprowadzenie podwozia z mechanicznym hamulcem najazdowym w 1992 roku,
• modernizację ramy traka w 1996 roku,
• wprowadzenie pierwszego urządzenia do automatycznego ustawiania grubości cięcia „Simple Set” w roku 1997,
• wprowadzenie zasilania AC i przejście na system metryczny w 1998 roku,
• wprowadzenie silników spalinowych marki Kubota w 2000 roku,
• wprowadzenie wersji WIDE z szeroką głowicą w 2020 roku.

Pozostałe rozwiązania konstrukcyjne pozostały zasadniczo bez zmian, ponieważ - jak twierdzą konstruktorzy i technicy Wood-Mizer – dbałość o cechy charakterystyczne to dbałość o dziedzictwo LT40, a jeśli coś działa poprawnie, nie należy tego zmieniać.

 

***