Historie klientów i artykuły prasowe

Czy DĄB może pomóc w sprzedaży wódki?

15 maja 2008

Czy DĄB może pomóc w sprzedaży wódki?

„Pomysłów było wiele: klonowa, lipowa. Przeanalizowaliśmy rynek, aby ocenić nasze szanse z nowym trunkiem. Wnioski nasunęły się szybko same: w tytułach wódek dość już mamy króli, pałaców, zamków. Stwierdziliśmy, że nie tędy droga. W ten sposób nasz nowy produkt zginie w gąszczu innych alkoholi. Po wielu przemyśleniach i spotkaniach rodzinnych zdecydowaliśmy się na DĄB, który jest synonimem mocy i trwałości a ponadto alkohole dojrzewają w beczkach dębowych. Dlaczego by nie DĘBOWA, która może być dobrym tytułem w tej branży.” – dumnie wspomina pan Jerzy Markiewicz, jeden z współwłaścicieli firmy „Dębowa Polska”. 

Redakcja: Jak się zaczęła Pana przygoda z wódką dębową i skąd pomysł na połączenie drewna z wódką?
Jerzy Markiewicz: Zaczęło się dość prozaicznie. Wcześniej razem z bratem Leszkiem prowadziliśmy firmę, która zajmowała się suszeniem warzyw. Brat zajmował się skupem warzyw, a ja organizacją produkcji. Suszyliśmy do 60 ton warzyw na dobę.
Po przemianach w 1989 roku stanęliśmy przed ścianą „co robić dalej?” Jugosłowianie zaproponowali nam współpracę dotyczącą wymiany barterowej. Właśnie wtedy po raz pierwszy rozpoczęliśmy przygodę z alkoholem, ponieważ zdecydowaliśmy wymienić nasze suszone warzywa na importowane wino marki ISTRA. Już po kilku dostawach wina z Jugosławii, import okazał się bardzo dobrym interesem. W ten właśnie sposób „wdepnęliśmy” w branżę alkoholową. Wkrótce przestaliśmy współpracować z Jugosłowianami i zaczęliśmy się zastanawiać nad bardziej ekskluzywnymi markami alkoholi. Podpisaliśmy kontrakty z kilkoma firmami z Francji, z niektórymi współpracujemy nadal. Wtedy też doszliśmy do wniosku, że byt naszej firmy nie może opierać się tylko na imporcie, ponieważ po wejściu do Unii Europejskiej nie będzie to już tak opłacalne dla firm unijnych, które nie będą musiały wchodzić na polski rynek poprzez pośredników, lecz same będą otwierały swoje przedstawicielstwa. Promocja własnych alkoholi stała się teraz naszym głównym celem. Najważniejszym zadaniem było to, aby wypromować trunek, który mógłby stać się produktem sztandarowym firmy. Za wzór postawiliśmy sobie największych producentów alkoholi i zaczęliśmy analizować z czego wynika ich sukces. Z obserwacji zachowań klientów, widać w jaki sposób zapamiętują oni szczegóły dotyczące win, butelek oraz opakowań. Klient nie pamiętał nazwy kupowanego u nas w sklepie wina, ale np. zapamiętał drobny szczegół, że butelka miała skrzywioną szyjkę. Dlatego postanowiliśmy wymyśleć taki szczegół, który wyróżni „Dębową” spośród innych alkoholi na półce. I tak powstała drewniana nakrętka. 
Red.: Dębowa nakrętka a w środku pasemko zgiętej dębiny. Czy to miały być te wyróżniki? 
JM: Tak. Dębowa nakrętka, aby wyróżnić opakowanie na zewnątrz, a pasemko, aby nadać odpowiednie walory smakowe naszego trunku. Pasemko drewna dębowego wygięliśmy i włożyliśmy do butelki tak, aby przy nalewaniu nie wydostawało się poza butelkę i aby nadawało odpowiedni charakter – bo dąb daje smak. Okazuje się, że wszystkie beczki, które są wykorzystywane do leżakowania alkoholi, są wcześniej odpowiednio przygotowane. Drewno dębu składa się przede wszystkim z tzw. ligniny, która podczas wszystkich procesów przygotowawczych zamienia się w dużej mierze w wanilinę i nadaje alkoholom specyficzny posmak. Nasza dębowa wkładka również jest przygotowana w taki sam sposób, aby zapoczątkować proces zamiany ligniny w wanilinę. Zauważyliśmy, że wielu stałych klientów przychodząc do naszego sklepu spogląda na datę produkcji jaka widnieje na spodzie butelki i prosi o butelkę z wcześniejszą, starszą datą. Oznacza to, że „Dębowa” jest wódką ewoluującą, czyli im dłużej postoi tym więcej aromatu wydobywa się z dębowej wkładki, zmieniając smak wódki na lepszy. 
Red.: Skąd wziął się pomysł na obkładanie butelek drewnianą tuleją? 
JM: Jak wszystko co związane z „Dębową” tak i to jest naszym pomysłem. Wszystkie tuleje wokół butelek robione są z litego drewna. Wykonanie takiej tulei wcale nie jest proste. Wielu stolarzy dociekało jak to zrobiłem. Wymyśliłem do tego specjalną maszynę wykrawająca takie tuleje.
Butelka obłożona dębowym drewnem wygląda masywniej i dostojniej. Jest to mój osobisty pomysł, więc zgłosiłem go do biura patentowego. 
Ciekawym pomysłem było powieszenie butelki na huśtawce i kwestia przygotowania stojaczków z wygiętymi po łuku nóżkami. Proste nie wyglądałyby tak ciekawie. Zaowocowało to sprzedażą na poziomie ćwierć miliona butelek. Niby ten sam produkt wzbogacony o drobny gadżet a pozostaje na długo w pamięci ludzi, którzy go widzieli. Jeżeli ktoś kupi „Dębową” na huśtawce, to zaledwie jeden na dziesięciu opakowanie wyrzuci. Reszta klientów pozostawi jako dekorację np. przy kominku. To jest dla nas najlepsza reklama! Podobnie dzieje się z beczkami.
Nad opracowaniem technologii produkcji wszystkich drewnianych elementów pracowałem osobiście projektując maszyny często wyłącznie pod dany przedmiot lub element. Wykorzystujemy każdy kawałek drewna, przerabiając rocznie około 3-4 tys. m3 drewna dębowego i niewiele pozostałych gatunków. Tak się właśnie rozpoczęła przygoda z szeroką gamą opakowań do naszej „Dębowej”.
Red.: „Dębowa” jest już bardzo znana i rozpoznawana na rynku polskim. Wielu ludzi na hasło „Dębowa” reaguje odpowiadając pewnie: drewniana nakrętka, beczka, drewniane opakowanie. Jak to się dzieje?
JM: Drewno to był właśnie nasz pomysł na promocję wódki. W Polsce reklama alkoholi jest zabroniona a nasz trunek, stojąc na półkach sklepowych, sam reklamuje siebie.
Red.: Wiemy także, że trak Wood-Mizer ma tutaj swój udział. Do czego jest wykorzystywany?
JM: Posiadamy dwa zakłady drzewne w Kaszczorze oraz Wojciechowie, które przygotowują wszystkie drewniane elementy na potrzeby „Dębowej” i trak Wood-Mizer pracuje w jednym z nich.
Skupujemy tylko takie dęby, które dla stolarzy nie są atrakcyjne, ze względu na trudności z przetarciem. Są to przede wszystkim duże dęby alejowe a ich obróbkę wstępną wykonujemy właśnie na traku Wood-Mizer. Nie ukrywam, że trochę pozmieniałem i dostosowałem tę maszynę na potrzeby naszej produkcji. Teraz trak Wood-Mizer pracuje 24 godziny na dobę. Olbrzymie drzewa nie są atrakcyjne dla innych zakładów, a nam pasują na te nasze skrzyneczki. Im bardziej skręcone tym lepsze, bo mają ładniejsze słoje. Trak Wood-Mizer używamy także do wycinania cienkich deseczek na opakowania. Jestem przekonany, że na żadnej innej maszynie nie zrobilibyśmy tego tak dokładnie. 
Przy produkcji nóżek do huśtawek w kształcie łuków, trzeba było wyciąć kilka cienkich deseczek, kleić i wyginać, bo tylko w ten sposób przygotowane elementy nie pękały. Jednak był to proces zbyt czasochłonny. Długo myślałem nad tym i wymyśliłem sposób na wyginanie dębu, bez konieczności klejenia.
Sprzedajemy około 6000 sztuk huśtawek miesięcznie, więc opłacało nam się ten proces zautomatyzować.
Red.: Proces produkcyjny „Dębowej” składa się z bardzo wielu urządzeń. Większość z nich jak widać jest Pana pomysłem?
JM: Rzeczywiście do produkcji takiego asortymentu małych elementów potrzebujemy wiele maszyn i urządzeń. Nie wiem, czy starczyłoby nam dnia, aby każdą obejrzeć podczas pracy. Nasze elementy opakowań są specyficzne i trudno byłoby znaleźć na rynku niedrogie maszyny, które by to wszystko wykonały. Dlatego samodzielnie, ale i z zamiłowania, wymyślam maszyny pod nasze potrzeby produkcyjne.
Alkohol tej klasy wymaga odpowiedniej oprawy. „Dębowa” oferowana jest w specjalnie przygotowanych przez nas oryginalnych, wykonanych z litego dębu opakowaniach, które są efektem naszego kilkunastoletniego doświadczenia i obecności w branży drzewnej.

W roku 2007 spółka braci Markiewicz obchodziła 25-lecie działalności. Przez ten okres firma nieustannie się rozwijała. Bracia Markiewicz zaczynali praktycznie od zera – bez wielkich pieniędzy, spadków czy inwestorów – w czasach bardzo trudnych dla prywatnych przedsiębiorców. Wszystko osiągnęli ciężką pracą, pełną wyrzeczeń i trudów. Przeżyli transformację polityczno-gospodarczą, niepewny okres zmiany branży, często musieli podejmować decyzje mając na względzie nie tylko własny los, ale i los kilkudziesięciu rodzin zatrudnionych pracowników.

Dzisiaj Panowie Jerzy i Leszek Markiewiczowie są właścicielami dużego przedsiębiorstwa dającego zatrudnienie prawie 250 osobom. Z sukcesem wypromowali nową markę wódki, której udział w rynku wódek w klasie premium wynosi 10%, a jej sprzedaż wciąż rośnie. „Dębową” można już kupić w sklepach poza granicami naszego kraju: w Niemczech, Francji, Belgii, Austrii, Szwajcarii, Anglii, Islandii, Łotwie, Libanie, Australii, Chinach i oczywiście w Stanach Zjednoczonych.

Z panem Jerzym Markiewiczem 
rozmawiali: Dorota Dudzińska i Mariusz Potrzebski


Print

Name:
Email:
Subject:
Message:
x

Aktualności prasowe

W tym miejscu można przeczytać wiele interesujących artykułów o właścicielach traków Wood-Mizer na całym świecie. Historie te przedstawiają sukcesy i ciekawe pomysły na biznes zrealizowane dzięki produktom firmy Wood-Mizer.

Aby uzyskać więcej informacji na temat firmy, produktów lub zamieszczonych artykułów, prosimy o kontakt.